I Memoriał Klausa Czecha | NA SPORTOWO
W ostatnią niedzielę maja stadion lekkoatletyczny im. Eugeniusza Bieniasza w Gliwicach stał się areną jednego z największych wydarzeń lekkoatletycznych tej wiosny. Rozegrano tam I Memoriał Klausa Czecha oraz Mistrzostwa Polski U20 i U23 w biegu na 5000 metrów. Łącznie na starcie stanęło ponad 500 zawodniczek i zawodników rywalizujących w konkurencjach biegowych, skokach i rzutach. Memoriał poświęcono pamięci Klausa Czecha – wybitnego trenera, działacza i organizatora życia lekkoatletycznego na Śląsku. Przez kilkadziesiąt lat związany był z Piastem Gliwice, wychowując setki zawodników i wielu medalistów mistrzostw Polski.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
[muzyka] Ostatnią niedzielę maja stadion lekkoatletyczny imienia Eugeniusza Bieniasza w Gliwicach stał się areną jednego z największych wydarzeń lek atletycznych tej wiosny na Śląsku. Rozegrano tam pierwszy memoriał Klausa Czecha oraz mistrzostwa Polski U20 U23 w
biegu na 5000 m. Łącznie na starcie stanęło ponad 500 zawodniczek i zawodników rywalizujących w konkurencjach biegowych, skokach i rzutach. Memoriał poświęcono pamięci Klausa Czecha, wybitnego trenera, działacza i organizatora życia lekkoatletycznego na Śląsku. Przez kilkadziesiąt lat związany był z Piastem Gliwice, wychowując setki zawodników i wielu medalistów. mistrzostw Polski. O jego działalności, pasji i wpływie na rozwój lekkiej atletyki opowie Marek Ciuk, wieloletni prezes Śląskiego Związku Lekkiej Atletyki. Poznałem Klausa w 76, 1976
roku, kiedy był już bardzo znanym trenerem. Byłem młodym zawodnikiem, widziałem co robi. Wszyscy widzieli z daleka jaki to jest gwiazda. Poznałem go bliżej, dopiero w latach 90. Zaczęliśmy razem jeździć na obozy. No i przez te 20 nawet 30 lat, no byliśmy no można powiedzieć bardzo blisko, nie tylko na boisku, ale i poza boiskiem. 15 obozów
zimowych, 30letnich po całej Polsce jeżdżąc na wyjazdy na mistrzostwa Polski. Wspaniały człowiek, miał swoją ogromną wiedzę, ale to jako trener, ale jako człowiek był również miał swoją charyzmę, potrafił rozmawiać z ludźmi. Ulubiany przez zawodników, mimo że miał
twardą rękę, jak to niektórzy nazwali go rzeźnikiem. Ale to należy to przyjmować w kategoriach no dużego dowcipu. No ja też jestem twardym trenerem, jak to się mówi, no bo samym głaskaniem się nie da. Ale również miał miękkie serce. W momentach pewnych również potrafił być łagodnym człowiekiem. Tradycyjnie już zawody rozpoczęły biegi mastersów na 60 m. Na starcie stanęli
zawodnicy skupieni wokół Czesława Okońskiego z Uniwersytetu II Wieku. Skąd czerpią energię i jak udaje im się utrzymywać tak wysoką sprawność fizyczną mimo upływu lat? Mówią Lidia Wieczorek i Czesław Okoński. Razem trenujemy wszyscy razem cieszymy się. Sport cał na wesoło. Tak, tak, tak, tak samo uważam. A powiedz mi, od kiedy ty trenujesz tutaj pod opieką pana? W sumie 16 lat, ale kiedyś w młodości siatkówkę też z trenerem, bo to był mój wicedyrektor szkoły i wróciłam. wychodzi dobrze jak się zaczęła ta przygoda yy tu zmusiłem do do ruchu przypadkowo spotkałam właśnie trener i na mistrzostwa Polski jeździliśmy razem Toruń będzie jeszcze jeździć będzie jeszcze jeździć panie Czesławie jak to się robi że się no nie wypominając wieku ale panu już niewiele brakuje do setki i ale jeśli jest w takiej formie
nie do setki daleko ja się urodziłem w czasie wojny to chyba dlatego jak mama dawała jeść to jadłem i urosłem była była bieda, ale wy wciąż odnosicie sukcesy. Wciąż są bardzo dobre wyniki, jeśli chodzi o mistrzostwa nawet Polski, nie tylko Polski, Europy, świata. Ja daję przykład. Ja jestem na przykład mistrzem świata w 10oboju, ale 15 lat temu.
[śmiech] Co udało się w ostatnim roku osiągnąć? Były starty 41 medali tamtego roku w Gorzałe Wielkopolskim, teraz 27 w zimie. Czterech, pięć wicemistrzów Europy moi zawodnicy zrobili na Mistrzostwach Europy w Toruniu pięć medali. Pani Litko, [muzyka] to pełen szacun dla trenera. A pani co? Ma się czym pochwalić? No też, też w Toruniu pierwsze miejsce
na 200 i na 102. Pierwszą konkurencją memoriałową był bieg kobiet na 400 m. Najszybsza okazała się Natalia Korczuk za ZSW Wrocław. Drugie miejsce zajęła Zofia Pasierbek reprezentująca AZS WF Katowice. Obie zawodniczki uzyskały bardzo wartościowe rezultaty. Natalia, zadowolona po dzisiejszym starcie w Glwicach? Bardzo zadowolona. Super warunki. Ja uwielbiam tutaj biegać. No i życiówka, także jest dobrze. To pochwal się. Jaki dystans, jaki czas i jak to ma się do twojego rekordu życiowego? Biegam 400 m. Wcześniej miałam rekord życiowy 5325, dzisiaj 5278, także prawie pół sekundy, także super.
No to fantastycznie. To jak ty to zrobiłaś? Pomogła bieżnia fioletowa, czy po prostu dobrze jesteś przygotowana do tego sezonu? No myślę, że jedno i drugie. I tu jeszcze koleżanka mi bardzo dobrze pierwsze 200 poprowadziła, także super się z nią biegło. Także ty też zadowolona, widzę uśmiechnięta. Tak więc pochwal się dlaczego. Tak. Bardzo się cieszę, ponieważ jest to mój pierwszy start na 400 w tym sezonie od tego roku, bo jeszcze w zeszłym roku biegałam, no też 400, ale na hali 300, więc bardzo się cieszę, że mogłam tu startować i że tak dobrze mi poszło.
Ja tak zaczepiam zawsze wszystkich o t fioletową bieżnię. Czy to rzeczywiście jest jakaś magiczna bieżnia, czy czy może po prostu to są takie dobre warunki. Tak, bardzo się cieszę w sumie, bo bieżnia w sumie jest bardzo dobra. Bardzo dobrze mi się tu zawsze biegało. W zeszłym roku jak też tu biegałam, to też miałam życiówkę, więc chyba ten tartan jest taki dobry właśnie. Chociaż nie ukrywam, że forma też jest tak duże emocje towarzyszyły również rywalizacji sprinterów. W biegu na 100 mężczyzn zwyciężył Adam Łukomski z AZS
AWF Katowice uzyskując czas 1052 sekundy. Drugie miejsce wywalczył Artur Łęczycki, a trzecie Oliwier Fujak. Posłuchajmy jak ocenili swoje występy. Oczywiście, że zawsze mogło być lepiej. Zadowolony z czasu. Temperatura taka dzisiaj wysoka, ale nie narzekam. Dobry wynik był po prostu. To jaki to był czas? Yyy, nie wiem dokładnie, chyba 1072, także jak na czwarty chyba start to w miarę spoko. 1059 jak najbardziej zadowolony, bo tydzień temu na ampach 67, więc z tygodnia na tydzień się rozpędzamy. Jest to dobry prognostyk. Tylko, tylko startować dalej.
Ty już startowałeś w Gliwicach? Miałeś okazję? Tak, jak najbardziej. Dla ciebie ta fioletowa bieżnia to nie żadna nowość. Żadna nowość. To jest super stadion, super jest bieżnia. A bardzo szybka wiecznia i nic więcej tu dodać. Dzisiaj 10:53 najlepszy wynik jak na razie w sezonie. Aha, czyli najlepszy sezon w sezonie. No to temu wynikowi, temu biegowi przyglądała się prezydentka Gliwic, Katarzyna Kuczyńska Wódka. No taka dodatkowa monobilitacja, co? No jak najbardziej. Jest mi bardzo miło, że pani się przyglądała i mam nadzieję, że cały bieg jej się podobał.
Jakbyś, ja wiem, że to jest ciężko opisać 10 sekund, ale jaka była taktyka? Czy czy to było na zasadzie jak najszybciej, czy jednak strategia jakaś była? Tutaj taktyki nie ma. Walczymy o każdą setną sekundę, a czasami nawet tysięczną. Jakby cały czas pracuję nad tym, żeby jednak w bieganiu cały czas był ten luz, a nie być spiętym i rozluźniać się na dystansie. Wśród największych gwiazd memoriału znalazły się dwie czołowe polskie dyskobolki Daria Zabawska i Weronika Muszyńska z AZ Zds UMCS Lublin. Reprezentantki Polski należały do faworytek konkursu i potwierdziły swoją klasę. Czy wyjadą z Gliwic zadowolone ze swoich rezultatów? No tak, tutaj sezon bez, co prawda liczyłam trochę na lepszy wynik, ale mimo wszystko do przodu, więc
jest okej. Mamy dopiero y koniec maja, więc jeszcze do imprezy głównej trochę czasu. Zabrakło 6 cm do 60. No to szkoda. Tak, szkoda, ale właśnie tak jak mówię, liczyłam jeszcze na lepszy wynik. Mam nadzieję, że na następnym memoriale, który będzie w połowie czerwca też w Gliwicach, uda mi się poprawić ten wynik. Znowu cię będziemy gościć. Daria, jakie cele na ten sezon? No ty zawsze musisz pewnie sobie zakładać najwyższe. No zdecydowanie. minimum na mistrzostwa Europy już mam, więc niezmienny cel od
siedmiu lat to wyprawa rekordu życiowego. Może znowu uda mi się to zrobić w Gliwicach, także zobaczymy. Od dzisiaj ta rywalizacja z koleżanką klubowym, no przyznam szczerze, że naprawdę zrobiła wrażenie. Zrobiłem, znaczy na mnie nie zrobiło, bo my na co dzień razem trenujemy, więc jakby jestem do tego przyzwyczajona. Zadowolona jestem, bo ostatnio miałam perypetie, jeśli chodzi o technikę, więc dzisiaj ten wynik jest w miarę okej.
I co jakby czekamy na więcej. Bardzo dobrze zaprezentowała się również reprezentantka gospodarzy Maja Barteczko zajęła trzecie miejsce w rzucie dyskiem rywalizując z najlepszymi zawodniczkami w kraju. To jaki to wynik w tym roku dś? No dzisiaj 4205. To jesteś zadowolona? Bo to chyba nie życiówka. No nie jest to życiówka, ale powoli do przodu i będzie dobrze. Będzie dobrze. Cel na ten sezon? Cel na ten sezon no to wypełnić minimum na mistrzostwa świata. No ale to jeszcze dużo pracy do tego, więc nie wiadomo. Ale zawsze chęci są. A no ale to widzę, że ambitnie.
No ambitnie. To jednak nie koniec sukcesów zawodniczki Piasta Gliwice. Maja Barteczko trumfowała także w konkursie pchnięcia kulą kobiet, ustanawiając przy tym nowy rekord życiowy. W skoku w Dal kobiet zwyciężyła Violetta Łaszewicz MKS Mos Katowice. Drugie miejsce zajęła Lena Wrubel z MKS Aleksandrów Łódzki, a trzecia była Natalia Skurzak z UKS Bieganie.pl Stryszawa. No to zaczynamy od trzeciego miejsca. Wynik jaki był i czy zadowolona? 5,61 jak na treningowy star jest bardzo fajnie, bo skakałam pierwszy raz w tym tygodniu, także jestem zadowolona.
Tu w Gliwicach skacze się jakoś troszeczkę lepiej, inaczej zawsze jest tu ciepło i sprzyja ten powiedzmy ciepły klimat, ale wiatr lubi zaszaleć. Z wiatrem jest czasami problem, ale lubię tu skakać. Tu są fajne skocznie. Drugie miejsce. Ty, jaki był wynik? 58,81. Nie jest to życiówka, ale jestem bardzo zadowolona z tego wyniku, bo dopiero wyszłam z ciężkiego treningu i stopniowo progresuję z tymi wynikami, więc się cieszę i bardzo podoba mi się skocznia w Gliwicach. Pierwsze miejsce i życiówka. No ty najbardziej zadowolona wyjedziesz z tego stadionu.
Oczywiście z każdym startem właśnie cieszę się, że progresuję i to jest najważniejsze w Gliwicach. Pogoda jak zwykle dopisała i bardzo dobrze mi się skakało tutaj. Złamałaś szóstkę po raz pierwszy w życiu? Nie. Już w zeszłym sezonie skoczyłam już ponad 6 met, ale stopniowo dalej i dalej. Twoje cele na ten sezon jakie są w takim razie? Bo pewnie ambitne. No takim jednym z głównym celem to na pewno są mistrzostwa Europy, które będą teraz w Brieti i no i tyle, żeby tam po
prostu wystartować. Najważniejszą konkurencją Memoriało był jednak bieg na 800 m. To właśnie na średnich dystansach Klaus Czech odnosił największe sukcesy jako trener. Dlatego organizatorzy postanowili uczynić ten bieg centralnym punktem programu. Dodatkową motywacją były nagrody finansowe przygotowane dla najlepszej szóstki kobiet i mężczyzn. Zacznę od ciebie, od trzeciego miejsca. Słuchaj, zadowolony, z jaki rezultat i czy tak miało być? Jestem z tym niezadowolony. Patrząc na moje poprzednie biegi, no to jest to znaczny progres. Yyy, pobiegłem minutę 49,59, więc jest to mój nowy rekord życiowy o prawie sekundę. Yyy, no jestem zadowolony i wiem, że ten bieg też nie był do końca idealny i myślę, że jeszcze jest szansa na poprawę tego wyniku w przyszłych biegach.
Iwo, poświęciłeś się, ale warto było drugie miejsce jednak na mecie. Myślę, że było warto. Jest to moim zdaniem bardzo dobry rezultat i pierwszy raz złamałem minutę 50, wbiegłem na 800 m, więc myślę, że jestem naprawdę zadowolony. Jeszcze do minimum na mistrzostwa świata trochę brakuje, ale myślę, że jestem na dobrej drodze. Czyli celem w tym roku jest wystaw na mistrzostwach świata. Tak, myślę, że tak. Jest taka możliwość. Ostatnio wystartowałem dobrze na 600 m i uważam, że jest to w jakimś stopniu w zasięgu, więc no będę się starał, żeby ten cel osiągnąć. Pierwsze miejsce jeszcze chłopak ze Śląska. No prawie u siebie. Tak.
No tak, tak u siebie. No bieżnia z Gliwic jest bardzo mi dobrze znana. Załodzika tutaj startowałem praktycznie co tydzień, także lubię tą bieżnię. Fajna, fajna pogoda. Z wyniku niestety nie jestem zadowolony, bo no przyjechałem tutaj z większymi ambicjami, aczkolwiek dowiozłem pierwsze miejsce, także brawa dla Iwo, który tak tak naprawdę zrobił bieg każdemu z nas, ale no czegoś brakowało tutaj na końcu i co i do mistrzostw świata na pewno na
pewno też uważam, że to był kluczowy start, także ciśniemy dalej. No to jest konkurencja memoriałowa. Tu są też nagrody finansowe. Słyszałem od dziewczyn, które biegą do 700 m, że rzadko się to zdarza. Jak to jest faktycznie? No to jest mój drugi chyba start o pieniądze w moim życiu, więc no ciekawie to wyszło i jeszcze zdobyłem jakąś tam wypłatę, więc spoko. Nie spodziewałem się tego. Myślałem, że trochę gorzej mi pójdzie, ale fajnie wyszło. Ty dla ciebie to ważne było te parę groszy dorobić? Y jasne. Zawsze, zawsze te parę groszy to [krzyk] ziarko do ziarka się zbierze jakieś tam krocie. Także wydaje mi się, że Gliwice tutaj fajnie otworzyły się na na na finanse w lekkoce, co co naprawdę coraz, że coraz więcej zawodów otwiera się na te nowe nowe drogi, także jestem bardzo z tego zadowolony i jest to pokaźna
suma, także także bardzo się cieszę, że że mogłem w tym uczestniczyć. Ty na co przeznaczysz tą kwotę z trzeciego miejsca? Y, na razie jeszcze nie wiem na co, no ale warto właśnie powiedzieć, że rzadko kiedy y tym bardziej w Polsce właśnie są takie biegi, gdzie można zgarnąć pieniądze i to naprawdę niemałe. No i to też wiadomo, że napędza tych zawodników też, żeby się zgłaszali i przez to tworzą się lepsze biegi, fajne bieganie, a taki dodatek to jest naprawdę tylko plus. Medale i nagrody wręczały osoby szczególnie związane zarówno z lekką atletyką, jak i samym Klausem Czechem.
Wśród nich znalazły się Lucyna Langer Kałek, mistrzyni Europy i brązowa medalistka olimpijska w biegu na 100 m przez płotki, a także Katarzyna Górska Majewska i Anna Dąbrowska Kusto. Jak zapamiętały trenera i mentora? Udało się zorganizować te zawody. No fajna chyba sprawa, że że pamiętają ludzie jednak o wybitnym trenerze. Tak. Bardzo się cieszę, że taka pamięć się tak szybko pojawiła. No uważam, uważam, że to jest super przedsięwzięcie ten pierwszy memoriał, bo tyle lat spędził w Gliwicach i tyle pokoleń, młodych ludzi wychował na dobrych sportowców, że naprawdę to mu się należy.
Postać trenera jest naprawdę wyjątkowa. zawodników traktował i jako ojciec, al był bardzo surowy, wymagający i o to nam chodziło. Pod jego okiem zdobyłam wicemistrzostwo Polski w biegu na 400 m przez płotki. Praca z Klausem była wspaniała, bo wszystkie dziewczyny traktował tak samo. Czy miały super wyniki, czy były słabsze. Wszystkie były dla niego bardzo wartościowe. Po zakończeniu zmagań memoriałowych stadion nie opustoszał. Wieczorem rozpoczęła się druga część sportowych emocji. Po raz pierwszy w historii Gliwic obiekt gościł mistrzostwa Polski U20 i U23 wbiegł na 5000 m. Jako
pierwsze do walki o medale przystąpiły juniorki. Mistrzynią Polski została Anna Marianna Jędrzejczyk z KS Energetyk Poznań, która triumfowała z czasem 16 minut 36 sekund i 31. Po biegu nie kryła wzruszenia i radości. Marzyłam o tym bardzo i nie ukrywam, że to był mój cel na ten sezon, ale nie mogę uwierzeć, że to się przed chwilką wydarzyło. Czyli to twój pierwszy złoty medal w mistrzostwach Polski? Nie, to mój trzeci, ale to był mój debiut na 5 km. Czyli taki dystans, bym powiedział, prawie morderczy. Być może, ale spodobało mi się. Na pewno powtórzę. Jak rozegrałaś ten bieg?
Dzisiaj odważnie wyszłam na prowadzenie, ponieważ chciałam zaatakować minimum na mistrzostwa świata, które wynosi 16 minut i 25 sekund. Ja dzisiaj zrobiłam 16 minut i 36 sekund, więc mało zabrakło, tylko 9 sekund, ale to nic. Jestem bardzo szczęśliwa, że udało mi się wywalczyć tytuł mistrzyni Polski. Potem moja koleżanka Klara Strzambała dała mi zmianę na bodajże po 3 km, myślę i prowadziła przez około półtora kilometra i potem zrobiłam długi finisz ponad 400 m. Wysoka frekwencja, znakomite warunki do startu, liczne rekordy życiowe i emocjonująca walka o medale sprawiły, że pierwsza edycja Memoriału Klausa Czecha zakończyła się pełnym sukcesem. Wszystko wskazuje na to, że wydarzenie na stałe wpisze się do kalendarza najważniejszych krajowych mitingów lekkoatletycznych.
Ah.